Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą uroda

Śnieżna sól kąpielowa

Wiem, wiem, wiosna w pełni, a ja tu o śniegu. Ale ten śnieg akurat może polepszyć nieco stan skóry - w sam raz, aby potem wystawić ją na słońce. Wystarczy tylko wymieszać: - 1 szklankę sody oczyszczonej - 1,5 szklanki soli gorzkiej (siarczanu magnezu) - 1/4 szklanki oleju migdałowego - 1/4 szklanki oleju kokosowego - i dodać z 20 kropli dowolnego olejku eterycznego - ja dodałam grejfruta i limonkę. To wszystko razem wsypać/wlać do miski. Dobrze wymieszać. Zapakować w szczelnie zamykany słój i wrzucać garść lub dwie do kąpieli. Potem już żadne balsamy nie są potrzebne :-). A jak słój ładny, to i można komuś miłemu sprezentować.

Eukaliptusowe kule kąpielowe na katar

Zasmarkany sezon w pełni. W naszym domu regularnie cieknie komuś z nosa. No, najczęściej Młodszemu, który do tego nie chce wydmuchiwać nosa, "samodzielnie" obsługuje chusteczkę, żeby sobie nos wytrzeć, a już najczęściej stosuje "przecieranie rękawem". Grrrrr... Już pół biedy te zasmarkane rękawy. Wypierze się. Ale przez to bez przerwy ma zaczerwienioną skórę pod nosem i na policzku (pociągnięcia rękawa są długie). No i jak tu takiemu ulżyć. Generalnie, najczęściej stosowanym w moim dzieciństwie sposobem ratunkowym na spokojny sen było smarowanie Wick Vapo Rub i stosuję go też na moich dzieciach. Ale Młodszy, jako element niekooperatywny nie zawsze chce się dać wysmarować (bo jeszcze przecież "dręczę" go ogólnym balsamowaniem, szczególnie, gdy objawia się AZS, a to u niego idzie w parze z obniżeniem odporności). Wpadłam więc na genialny pomysł, że skoro obaj tak lubią obecność kul kąpielowych w wannie, to może tak dwie pieczenie przy jednym ogniu - zabaw...

Odżywczy peeling do rąk

Kiedyś już wspominałam, że nie mam obsesji na tle robienia wszystkiego samodzielnie. Żeby było tanio, eko, bio, organic itp. Ale owszem, lubię sobie niekiedy coś w słoiku nabełtać. Zwłaszcza, jeżeli nie jest to czasochłonne i wychodzi taniej niż sklepowe, a do tego jest zrobione ze składników, które w zasadzie zawsze mam gdzieś pod ręką. I taki "podręczny" jest choćby peeling do rąk - przy okazji też odżywczy, bo z miodem. Składniki: - 1 łyżka oleju kokosowego - 2 łyżki miodu - 1/4 szklanki soli (morskiej, himalajskiej, jaka tam jest w zasięgu) - 1/4 szklanki cukru (u mnie padło na trzcinowy) - 1 łyżka soku z cytryny Wszystko wpakować do słoika, albo miski, jeżeli chce się Wam jeszcze jedno naczynie zmywać. Wymieszać dokładnie. Gotowe. Latem używałam tego peelingu po pracach w ogrodzie, żeby dokładniej rączki domyć. Mężowe też. Teraz, zimą też używam, bo od niskich temperatur szybko robi mi się skóra szorstka na palcach. A to mazidło trochę pomaga.

Pomarańczowe masło do ciała

Szykuję się mentalnie do opisu papierowej gwiazdy, która pojawiła się na moim FB, choć podchodzę do tego, jak do jeża, bo dużo zdjęć i wcale nie jestem przekonana, że będzie z nich wystarczająco dużo wynikać, więc muszę zadbać o solidny opis, a to trochę pracy umysłowej wymaga. Wracając jednak do właściwego tematu dzisiejszego wpisu. Skończyło mi się masło do ciała, jeszcze z kupnych zasobów, co jest doskonałą okazją, żeby znów zrobić coś pielęgnacyjnego samodzielnie. Pielęgnacyjnego i w zasadzie jadalnego oczywiście. Składników jest niewiele, a te zapewne macie w domu, szczególnie o tej porze roku: - 1 szklanka oleju kokosowego - 1,5 łyżeczki miodu - kilka kropli olejku pomarańczowego - skórka otarta z pomarańczy (lepiej niewoskowanych) Olej rozpuścić w garnuszku i wmieszać do niego miód (za bardzo to to się na tym etapie nie łączy). Dodać pozostałe składniki. Odstawić, żeby olej z powrotem nieco stężał. Miksować, aż stanie się puszyste. Przełożyć do pudełka. Koni...

Lekcja eliksirów w wannie

Niekiedy zastanawiam się nad własną naiwnością. Znajduję przepis na musującą ciastolinę i jak ta kretynka, bez namysłu akceptuję, że tak jak się wymiesza te składniki to z tego będzie ciastolina, którą można się bawić w wannie, a do tego będzie pięknie musować. Super. I jeszcze kolor będzie. Jakbym takich mieszanek jeszcze nie robiła i nie wiedziała, co się będzie działo (podstawy chemii się kłaniają). A przecież to oczywiste, że wystarczy kropla wody i z ciastoliny nici... Składniki: - 1 szklanka sody oczyszczonej - 0,5 szklanki kwasu cytrynowego - 2 łyżki oliwki dla niemowląt - barwniki spożywcze Sodę oczyszczoną wymieszać z oliwką dla niemowląt. Ew. dodać jej trochę więcej, żeby zgnieciona w ręce się sklejała. Następnie dodać kwas cytrynowy. I teoretycznie całość powinna nadal pięknie się kleić, a co więcej nieco formować. Oczywiście, że guzik z tego. Trzeba by to było w jakąś foremkę włożyć, podobnie jak przy robieniu kul kąpielowych ( z wkładką  lub  b...

Kule do kąpieli z niespodzianką

Wygląda na to, że moje dzieci nie potrafią już korzystać z wanny, gdy nie zapewnię im dodatkowych atrakcji. Sama jestem sobie winna ;-). W ramach wspólnych zajęć ze Starszym - takie nasze sam na sam, żeby nie czuł się poszkodowany ilością czasu, którą trzeba poświęcać Młodszemu - wyprodukowaliśmy kule kąpielowe, tym razem z niespodzianką w środku. Składniki: -  1 szklanka sody oczyszczonej - 3/4 szklanki skrobi ziemniaczanej - 1/4 szklanki soli gorzkiej ( siarczanu magnezu ) - 1/2 szklanki kwasu cytrynowego - barwnik spożywczy - olejek eteryczny - woda Oprócz tego: - miska do mieszania - butelka z atomizerem - foremki - tym razem wykorzystaliśmy foremki do robienia kul lodowych - zabawki, które zmieszczą się w foremkach W dużej misce wymieszać ze sobą wszystkie składniki z wyjątkiem wody. Wodę wlać do butelki z atomizerem. Mieszankę w misce spryskiwać wodą i mieszać. Chodzi o to, żeby nie dodawać zbyt dużych ilości na raz, bo albo spienicie całą mieszaninę i bę...

Maść z mniszka na ratunek

Lato, jakie by w tym roku nie było, ewidentnie zbliża się ku końcówce. Chłody pomału nadchodzą, a dla mnie niestety wiąże się to z problemami skórnymi. Niby nie są one jakieś wielkie, rzucające się w oczy, ale wkurzają mnie niemiłosiernie i jak dotąd regularne kremowanie rąk nic na nie nie pomagało. Gdy na dworze zaczyna być zimno wysusza mi się skóra dłoni do tego stopnia, że na palcu wskazującym zaczyna być chropowata i wygląda, jakbym wcale o siebie nie dbała, a przy paznokciach kciuków pęka i tworzą mi się bolesne ranki. Nie są one wielkie, ale wykonywaniu wszelkich czynności domowych zawsze towarzyszy dyskomfort. Ponieważ klasyczne środki jakoś mi nie pomagały (szczególnie, że wiele maści, nawet tych aptecznych za bazę ma alkohol), w tym roku postanowiłam się pobawić w zielarkę. Przyznam, że dopiero wtedy, gdy zaczęłam szukać przepisu na kremy/maści łagodzące na AZS dla Młodszego - po dokonaniu przykrego odkrycia, że trudno go czymkolwiek wysmarować, bo większość maści w pierw...

Łatwe kule kąpielowe

Kule kąpielowe już raz robiliśmy ( http://doit-testit.blogspot.com/2017/03/mussssujacy-relaks.html ). Wtedy była to wersja z całą pewnością zdecydowanie bardziej odżywcza dla ciała. Dzieci jednak lubią, gdy coś, co dodaje się do wody, daje lepszy efekt, przebarwiając wodę wyraźnie lub po prostu porządnie musując. Jeżeli chodzi o kolor wody, wystarczy najzwyczajniej dodać więcej barwnika... W kwestii musowania istotne są proporcje składników. A składników potrzeba tym razem mniej: - 0,5 szklanki kwasku cytrynowego - 1 szklanka sody oczyszczonej - woda - barwnik - kilka kropli olejku eterycznego (my dodaliśmy cytrynowy) 1. Najpierw należy porządnie wymieszać kwasek cytrynowy z sodą oczyszczoną. Jeżeli zastanawiacie się, ile torebek zakupionych w markecie do tego dodałam, informuję, że jeden i drugi produkt warto kupować w sklepach z produktami eko lub zdrową żywnością. Tam dostaniecie 1 kg każdego z nich za ok. 8-10 zł. 2. Następnie dodać barwnik i kilka kropli ole...

Myjące galaretki, albo pachnąca paćka

Jak zwykle - w poczekalni komputerowej cała masa dokumentów do przetłumaczenia, a ja przeglądam zdjęcia z naszych ostatnich poczynań i zastanawiam się, czy może jednak nie pokusić się o krótki post... Co naturalnie właśnie czynię. Znów miało być tak pięknie, choć miałam swoje podejrzenia, że tym razem zabawa nie zakończy się sukcesem. Tak kusząco wyglądały na zdjęciach... Jasne, zawsze to może być moja wina - bo pospiesznie, wina żelu do mycia - bo na zdjęciach instruktażowych był inny, a może po prostu za bardzo rozcieńczyłam... Rozkosznie wyglądające, kolorowe, trzęsące się galaretowato żelki do mycia. Niejadalne, ale apetyczne. I tak proste w przygotowaniu! Składniki: - 1 szklanka wody - 2 łyżki żelatyny - 1/4 szklanki żelu do mycia (wiadomo, sprawdzonego, nieuczulającego) - barwniki spożywcze - olejek eteryczny 1. Żelatynę zgodnie z instrukcją na opakowaniu rozpuszczamy w wodzie. 2. Wlewamy żel do mycia i olejek. Mieszamy - oczywiście. 3. Rozlewamy...

W 100% jadalny peeling do ciała

Wspominałam już, że najulubieńszym moim kosmetykiem są wszelkie drapiące solidnie peelingi? Szczerze mówiąc, nie należę do gatunku kobiet smarujących się namiętnie wszelkimi rodzajami balsamów, odżywek, serum odmładzających itp. itd. Fakt, zawsze jakieś takie cudo mam w posiadaniu, ale stosuję raz od wielkiego dzwonu, kiedy akurat mi się przypomni... Ale peelingi lubię. Nie dla jakichś ich właściwości odżywczych, odmładzających, ujędrniających, czy innych. Lubię dla poczucia czystości po umyciu. Tego efektu gładkiej skóry, choćby miał krótko trwać.  Nie będę dorabiała tutaj więc teorii o niesamowitych właściwościach niżej przedstawionego peelingu domowej roboty. Chociaż pewnie dałoby się przypisać mu odrobinę magii w działaniu. Może trochę rozjaśnia skórę (cytryna), albo nawilża (oliwa)? Na pewno apetycznie pachnie, choć skóra nie przesiąka intensywnym zapachem, co dla mnie osobiście jest zaletą, bo nie lubię robić za lokalną perfumerię. I w sumie, kompletnie nic się nie...

Kawą w twarz

Sama dobrze wiem, jak to głupio brzmi: "Nie uwierzysz, co się zdarzyło. Sięgnęła po 3 produkty, które każdy ma w domu i wyleczyła...", itd., itp. Gdy czytam takie teksty, nóż mi się w kieszeni otwiera... Niemniej jednak, skoro tak świetnie sprawdziło nam się nawilżanie skóry przy pomocy domowej roboty kul kąpielowych, postanowiłam w pewnej kwestii zaryzykować. Uściślijmy, ani myślę ryzykować na potrzeby bloga życiem lub zdrowiem. Zaryzykować tylko tym, że kompletnie nic z tego nie będzie. Opowiem jednak najpierw nieco o sobie, a w zasadzie o latach mojej walki z cerą. Tekst mi się chyba babski zrobi, więc ostrzegam innych gości lojalnie.  Skóra mieszana z wyraźną tendencją do przetłuszczania. Zdecydowanie za głębokie pory. Regularnie mnie wypryszcza pod wpływem stresu lub nadmiaru czekolady. Latami systematycznie chodziłam do kosmetyczki: oczyszczanie, peelingi mechaniczne, chemiczne, mikrodermabrazja. Pełen pakiet. Po kilku dniach zawsze wyglądałam gorzej niż przed za...