Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą zdrowie

Krem czekoladowo-orzechowy

W zasadzie nie jest to i nie będzie blog kulinarny, ale nie mogę nie podać przepisu na nutellową samoróbkę. Każdy, kto się trochę w kuchni babrze ma pewnie swój ulubiony, sprawdzony przepis. Sama kilka internetowych wersji sprawdziłam na moich dzieciach i po stosownych modyfikacjach uzyskałam w pełni satysfakcjonujący mnie produkt. Składniki: - 200 g orzechów - dowolnych, co tam jest pod ręką - 6-8 suszonych, miękkich daktyli (ew. fig, ale trzeba się liczyć z obecnością pesteczek) - 2-3 kopiate łyżki kakao - mleko - dowolne - ew. coś słodzącego, ja dodaję niekiedy syrop z agawy albo klonowy Na początku w malakserze rozdrabniam orzechy. Nie bawię się jednak w wydobywanie z nich oleju, jak do masła orzechowego. Wystarczy, że zostaną zmielone względnie drobno. Wtedy dodaję daktyle. Miksuję. Dodaję kakao i kilka łyżek mleka. Znowu miksuję, aż tak na oko wszystko się w miarę równomiernie wymiesza. To pora na test słodkości - jeżeli masa wydaje mi się za mało słodka, dodaję ...

Maść z mniszka na ratunek

Lato, jakie by w tym roku nie było, ewidentnie zbliża się ku końcówce. Chłody pomału nadchodzą, a dla mnie niestety wiąże się to z problemami skórnymi. Niby nie są one jakieś wielkie, rzucające się w oczy, ale wkurzają mnie niemiłosiernie i jak dotąd regularne kremowanie rąk nic na nie nie pomagało. Gdy na dworze zaczyna być zimno wysusza mi się skóra dłoni do tego stopnia, że na palcu wskazującym zaczyna być chropowata i wygląda, jakbym wcale o siebie nie dbała, a przy paznokciach kciuków pęka i tworzą mi się bolesne ranki. Nie są one wielkie, ale wykonywaniu wszelkich czynności domowych zawsze towarzyszy dyskomfort. Ponieważ klasyczne środki jakoś mi nie pomagały (szczególnie, że wiele maści, nawet tych aptecznych za bazę ma alkohol), w tym roku postanowiłam się pobawić w zielarkę. Przyznam, że dopiero wtedy, gdy zaczęłam szukać przepisu na kremy/maści łagodzące na AZS dla Młodszego - po dokonaniu przykrego odkrycia, że trudno go czymkolwiek wysmarować, bo większość maści w pierw...

Sprytny suwak

Skończyły mi się woreczki do mrożonek. W nieskończoność zapominałam kupić. W końcu, jest, w Lidlu w alejce po drodze. Pakuję do wózka, płacę i do domu. No, żeby to szlag. Woreczki strunowe, z suwakiem, z opisu wielokrotnego użytku. Czułam w kościach, że to nie dla mnie, ale akurat sprawa była aktualna, więc nic mi nie pozostało. Oczywiście czegoś, co jest półpłynne, zapas sosu warzywnego to był chyba, czysto do woreczka zapakować się nie dało. Musiałabym mieć trzecią rękę, ale nie jestem efektem eksperymentów genetycznych. Zwykły woreczek do mrożonek wywijam sobie zwykle na jakąś miskę i chochelką wlewam. Tu się nie dało, bo "struna" taki manewr uniemożliwiała. Próby wlewania, trzymając jedną ręką, bądź co bądź, miękki woreczek, skończyły się nadprogramowym sprzątaniem... Woreczki z sosem trafiły do zamrażarki. Pomroziłam kilka innych rzeczy, niekoniecznie tego samego dnia i przyszedł czas na sukcesywne spożywanie zawartości woreczków... Pierogi bez problemu z nich wydobyła...